09
mar
10

near the campfire

Podróżowali cały dzień i dopiero wieczorem zatrzymali się, by rozbić obóz, wybrali wzgórze nieopodal uczęszczanej trasy. Wokół głównych traktów wycinano drzewa i wysokie trawy, usuwano duże głazy, wszystko po to by zwiększyć bezpieczeństwo podróżnych. Słońce leniwie chyliło się ku zachodowi, ptaki powoli powracały do gniazd, rolnicy kończyli pracę na roli, by udać się do swoich domostw. Dzień był ciepły, ziemia nagrzana dzień cały od słońca przeciwstawiała się chłodowi wieczoru, lecz  noce były coraz dłuższe, wiec podróżni zebrali zapas chrustu. Usiedli wokół ognia szykując posiłek. Juan raz po raz spoglądał na ich ubiór i ekwipunek. Do polowania na potwory używa się srebra, im lepsza jest jakośc i próba tym skuteczniejszy oręż. Ich broń nie była wyjątkowa, lecz widać było, że jako doświadczeni wojacy nie bagatelizowali sprawy broni i nie szczędzili na nią funduszy. Oręż był wypolerowany i w każdej chwili gotowy do użycia, a pistolety w pełni załadowane. Artur nosił na sobie czarną pelerynę z kapturem oraz wygodny, prosty mundur polowy również w tym kolorze. Jego ubiór uzupełniał pas z przypasanym do niego pistoletem, nożem oraz zapasową amunicją. Całokształt wieńczyły wysokie buty, oraz tarcza herbowa, z czerwoną różą, na ramieniu. Daniel ubrany był nieco inaczej. Nosił płaszcz, z twardej, brązowej skóry, z ciepłą podpinką na zimniejsze dni, nosił materiałową, krótką bluzę jeździecką i spodnie od tego zestawu, wszystko w kolorze oliwkowym, a także biały, jedwabny szalik na szyi. Jego biodra okalał mocny pas, z cielęcej skóry, ze złotą, grawerowaną sprzączką. U pasa wisiała szabla, którą zwykli nosić kawalerzyści, oraz inkrustowany srebrem rewolwer. Sam Juan ubrany był w skórzaną jeździecką kurtkę, wzmocnioną metalowymi elementami, oraz skórzane czarne spodnie do jazdy. Na nogach wysokie jeździeckie buty. Na plecach nosił długi, lekko zakrzywiony miecz, niespotykany w tych ziemiach z jednostronnym ostrzem w literę v. Dobry do zadawania pchnięć jak i cięć, podobno sztuka wytwarzania tej broni została dawno zapomniana. Ostry był jak brzytwa i przecinał praktycznie wszystko. Na klindze wyryty był napis w niezrozumiałym języku, lekko skrzący się w słońcu.

Słońce do połowy skryło się już za horyzontem, gdy skończyli porządkować ekwipunek. Mięsiwo, które smażyli na kolację było już dostatecznie dobre i zdatne do zjedzenia. Podzielili się chlebem i solą, jak nakazywała tradycja, strzepując jej resztki na cztery strony świata. Nie oswoili się ze sobą jeszcze na tyle by swobodnie rozmawiać, zamieniali ze sobą pojedyncze zdania. Po posiłku bard zasiadł na swoim posłaniu. Na jego licach można było dostrzec odbicia wesoło tańczącego ognia z paleniska. z ekwipunku wyjął harmonijkę, nabrał powietrza i zaczął grac smętną piosenkę. Po pewnym czasie przerwał i zaczął śpiewać bardzo starą pieśń.

Za dawnych czasów to się stało, gdy ludzi jeszcze tu nie było,

Żył sobie smok czerwono łuski, życie mu smutków nie szczędziło.

Czemuż smoku smętny siedzisz, nie hulasz po lasach z driadami,

Wciąż czekasz na coś patrząc w dal, dnie stają się dla Cię wiekami.

Spójrz na braci swoich drogich, czyż radości im zazdrościsz?

Idz! nie marnuj życia swego, nie doczekasz swej miłości.

Smok rzecze na to z iskrą w oku: “Ja mam już dosyc tej zabawy.

Na cóż mi będą dni beztroskie, gdy siedzę z sercem mym kulawym.

Tęsknotą ono przepełnione i smutkiem, przeogromnym żalem

Bo tą co kocham dniem i nocą, miłością mnie nie darzy wcale…”

Juan zagrał jeszcze kilka nut na harmonijce, po czym otwożył oczy. Rozejrzał się wokoło i spostrzegł, że jego towarzysze podróży potraktowali pieśń jako dobrą kołysankę, bo smacznie już spali.

Cóż… – Rzekł sam do siebie- … chyba nie znają się na sztuce… – lekko się uśmiechnął i sam pogrążył się w krainie sennych marzeń…


0 Odpowiedzi do “near the campfire”



  1. Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


Proszę czytac od najstarszych wpisów (początek)

K a l e n d a r z

Marzec 2010
P W Ś C P S N
    kwi »
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031  

R o z d z i a ł y


Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.